Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą banan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą banan. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Twarożek na słodko - najlepszy

Dziś na śniadanie zaserwowałam sobie najlepszy twarożek na słodko... bez dodatku cukru czy słodzików!

Twarożek na słodko
kostka sera białego twarogowego chudego /250g/
1 banan
pół mango


Mango i banana kroimy w kostkę, dodajemy do miseczki z kostką twarogu i posypujemy cynamonem.
Cała porcja to około 400kcal, ale kto powiedział, że musimy jeść całość na raz? ;)

 _________________________________________________________

Mango dorwałam w Biedronce - 9,90zł/kg. Za jedną sztukę zapłaciłam ok. 3,50zł, więc to niezła cena. Miałam przyjemność pierwszy raz jeść świeże mango i byłam zaskoczona ciekawym smakiem. Mój egzemplarz faktycznie smakował egzotycznie, miał posmak - określiłabym to - "sosenki" :D. 
W Carrefourze natomiast kupiłam za 8zł kilogram siemienia lnianego, melona kantalupa za 3,49zł/szt, a także pokusiłam się na mieszankę studencką 2,49zł/100g. Oba produkty - czy to melon, czy siemię - można z powodzeniem dodawać do owsianki czy twarożku. Ta odmiana melona smakuje podobnie do arbuza, jest lekko słonawa, przez co można ją wykorzystać do ciekawych sałatek i surówek. Niebawem coś na pewno wymyślę ;). Jeśli chodzi o mieszankę, to przyznam się, że trochę oszukiwałam. Starałam się - a moje próby dużą szuflą musiały wyglądać komicznie - wyselekcjonować skład mieszanki, który chciałam zakupić. Starałam się pominąć orzeszki ziemne, rodzynki i kandyzowane owoce, a skupić się na migdałach, nerkowcach i suszonym bananie. Dlaczego o tym piszę? Otóż jeżeli ktoś jest zirytowany płaceniem za takie dodatki, które mu nie odpowiadają, to w tak dużym markecie jakim jest Carrefour nikt nie zwróci uwagi na kilka rodzynek ;).
Co do zakupów, to poza spożywczymi złapałam jeszcze hantelki do ćwiczeń z obciążeniem. 2x0,5kg za łączną kwotę 11,98zł, co uważam za niezłą cenę! ;)


_____________________________

wtorek, 20 sierpnia 2013

Owocowy deser

Niech was nie zmyli półlitrowy kufel, bo wnętrze szkła nie wygląda na browar ;). Zawartość określiłabym jako: Coś na słodko, coś na zdrowo, coś na po treningu, coś do filmu, serialu, nauki. Bomba witaminowa, niekoniecznie kaloryczna, która nas wzmocni i pokrzepi. 

Owocowy deser
200g arbuza
165g jogurtu naturalnego (u mnie Tola)
pół banana (50g)
jedno kiwi (75g)


Owoce kroimy w kostki, plasterki, połóweczki - jak wolicie. Na dno wrzuciłam arbuza, potem zalałam go jogurtem i na górę wrzuciłam kiwi i banana. Można dorzucić jeszcze migdałów, rodzynek, czy płatków owsianych - na przykład na śniadanie. Moja porcja to całe 250kcal.

Takie łakocie zafundowałam sobie po treningu B wyzwania, które podjęłam. Powiem Wam, że drugi dzień jest o wiele cięższy od pierwszego i na dodatek pod koniec Ewy padł mi Internet ;/. Ale dokończyłam swoje i jestem zadowolona z rezultatu, jakim jest ociekająca potem każda część mojego ciała. Dobre uczucie :).

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Niedzielna rozpusta

Wczoraj była niedziela i w moim domu panowało (nieładnie mówiąc) obżarstwo. Sama pochłonęłam ogromne ilości jedzenia, zważając jednak na to, aby było ono przyrządzone w jak najbardziej zdrowy sposób. 
Na obiad zjadłam zupę jarzynową i wątrobę drobiową z ziemniakami i żółtą fasolką. Wątrobę przygotowałam na małej ilości oliwy, zatem nie bawiłam się w odsączanie na ręcznikach każdej cząstki trafiającej na mój talerz.
Najbardziej mam wyrzuty sumienia z powodu deseru. Była to ogromna sałatka owocowa (zdjęcie nie przedstawia rozmiaru misy, w której się znajdowała), której chyba zjadłam z pół kilograma. Na szczęście dla mojego żołądka na raty. 

Sałatka owocowa
250g borówki amerykańskiej
600g arbuza
200g kiwi
300g śliwek
300g nektarynek
350g winogron białych
540g banana
200g jabłek


Przygotowanie nie należy do najtrudniejszych. Kroimy wszystko w zależności od owoców i ich miękkości (aby się wszystko nie rozpadło pod swoim ciężarem. Układałam z mamą warstwowo, nie udało się wymieszać, bo musiałybyśmy chyba przesypać wszystko do wiaderka. Jedna porcja (300g) wyliczyłam, że ma około 180kcal, więc nie ma strachu i owoce można jeść na podwieczorek zwłaszcza, że zachęca do tego letnia pogoda :). Mnie bardzo smakowała, pychota!



Drugą część mojego deseru stanowiło ciasto marchewkowe. Na początku byłam nastawiona sceptycznie, ale autorka tego posta podkreślała jego dietetyczność, a moje złaknione wypieków kubki smakowe podpowiadały, że to nie do końca głupi pomysł. I w tym przypadku się nie myliły. Wszyscy domownicy zachwalali wypiek i poszedł na raz, naprawdę, cała blacha zniknęła w przeciągu jednego podwieczorka. Ma cudowny, korzenny smak, niczym piernik. Marchew dodaje słodyczy, zatem polecam zmodyfikować poniższy przepis i nie dodawać cukry/miodu/innych substancji słodzących. Przepis trochę zmodyfikowałam, bo zabrałam się za niego w ostatniej chwili i brakowało mi w domu kilku składników.

Ciasto marchewkowe
400 g marchewki (startej na małych oczkach)
4 jajka (żółtka i białka osobno)
4 łyżki wiórków kokosowych
4 łyżki płatków jęczmiennych
4 łyżki miodu
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
1/4 łyżeczki mielonego imbiru
garść rodzynek


Na początku zmieliłam w blenderze płatki i wiórki na mąkę, jednak płatki nie chciały się zmielić drobniej niż na kaszę.
Następnie ubiłam żółtka z miodem (jak już wcześniej wspomniałam - pominęłabym miód, bo z nim ciasto jest baaaardzo słodkie) i dodałam wszystkie składniki oprócz białek. Następnie ubiłam białka i potem przełożyłam je do miski z masą marchewkową i delikatnie wymieszałam łyżką.
Całość przełożyłam do tortownicy (żadna z Pań nie podała do jakiej blaszki, wsadziłam więc do 24cm) wyłożonej papierem i pieczemy 40 minut. Po połowie czasu zmieniłam pieczenie z góra-dół na dół, aby góra nie była spieczona.


Po przestudzeniu ciasto troszeczkę opadło, ale jak widać nie wygląda źle po przekrojeniu. Podawałam z sezamem, co wydaje mi się czyni je jeszcze bardziej fit niż przepisy poprzedniczek. Jeden kawałek (dzieliłam ciasto na 12 kawałków) ma ok. 100kcal, więc nie ma tragedii. Ja zjadłam dwa (drugi wieczorem) i mam trochę wyrzuty sumienia, ale smakuje naprawdę nieziemsko!





środa, 14 sierpnia 2013

Bananowa owsianka z sezamem

Dzisiaj moja propozycja na śniadanie. Zmodyfikowałam przepis z autorskiej książki Ewy Chodakowskiej na bananową owsiankę. Jest to wersja bardziej kaloryczna, ale z racji tego, że jest taka syta i smaczna odmawiam sobie drugiego śniadania. Owsiankę mogę polecić również po treningu, gdyż banan i płatki owsiane dostarczają dużą porcję złożonych węglowodanów. 

Bananowa owsianka z sezamem
200ml jogurtu naturalnego
4 łyżki płatków owsianych
150g banana lub średni banan
łyżka sezamu
łyżeczka oleju lnianego
szczypta cynamonu



Płatki wrzucamy do miski razem z pokrojonym bananem. Zalewamy jogurtem, dodajemy sezam, olej lniany i cynamon. Lepiej zjeść od razu, gdyż płatki absorbują wilgoć z jogurtu i pęcznieją. Lepiej, żeby się to odbyło w żołądku, będziemy dłużej syci :).


Olej lniany w dużej większości zawiera kwasy tłuszczowe wielonienasycone (do 65%) i jednonienasycone (do 35%), których brakuje w naszej diecie, a są bardzo zdrowe. Oczywiście nie jest to pozycja obowiązkowa. Można je zastąpić oliwą lub nie dodawać w cale. Kaloryczność takiej owsianki to około 450 kcal. Jeśli jednak pominiecie tłuszcz wartość energetyczna spadnie do 400 kcal.

Do śniadania przygotowałam sobie kubek kawy zbożowej.

Kawa zbożowa
2 łyżeczki kawy zbożowej
100ml mleka 2%

 


Kawę zalewamy wrzątkiem do połowy kubka, resztę uzupełniamy mlekiem. Kaloryczność pochodzi z samego mleka i wynosi około 50 kcal.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...